Menu:

Rok szkolny 2016/2017

Adres:

Szkoła Podstawowa
im. ppłk Stefana Skoczylasa
ul. Lubelska 37
21-533 Rossosz

Telefon/Fax:

(083)378-45-17

Wycieczka klasy szóstej.

Wykorzystując jesienne, ale jeszcze dość długie dni, klasa szósta w dniu 05 października wyruszyła na wycieczkę do Kazimierza Dolnego. Uczniowie i opiekunowie wycieczki liczyli na słoneczną pogodę. Niestety, od rana padał deszcz. Po dość długim i dokładnym, porannym analizowaniu prognoz, które nie były optymistyczne, z ust wychowawczyni Urszuli Tomczak padły słowa wyczekiwane w napięciu przez uczniów: Pomimo deszczu- jedziemy! Uczniowie zajęli miejsca w oczekującym przed szkołą w strugach deszczu autokaru i wyruszyliśmy. Powoli ubywały zapasy żywności przygotowane przez troskliwe mamy. W rękach uczestników lśniły elektroniczne gadżety, które ku wielkiej radości, można było ze sobą zabrać. Sfatygowana, i dobrze już uczniom znana, Nokia wychowawczyni nie miała szans z najnowszymi modelami cudów techniki. Niestety, Nokia ta jest niektórych uczniów utrapieniem, gdyż to dzięki niej rodzice dowiadują się o nie zawsze chlubnych poczynaniach swych pociech.

Na miejscu dołączyła do nas przewodniczka, oczywiście z parasolem, bo ciągle padało. Najpierw odwiedziliśmy Muzeum Przyrodnicze. Mamy w klasie osoby zafascynowane światem roślin i zwierząt, a jeden z uczniów o zapędach myśliwskich rozmarzył się.

Następnie udaliśmy się do Kościoła Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, a potem do kościoła farnego, gdzie podziwialiśmy obraz męczennika św. Bartłomieja i najstarsze w Polsce organy, niestety, nie zagrały na nasz widok. My jednak pokornie odmówiliśmy cichy pacierz i pomimo nieustającego deszczu dotarliśmy na zabytkowy rynek. Tam spotkaliśmy niewielkie utrudnienie, gdyż ekipa filmowa robiła zdjęcia do nowego serialu. Gdy obserwowaliśmy kamerzystów i gwiazdę, grającą w oglądanym przez większość uczniów poniedziałkowym i wtorkowym serialu, która w różowych falbankach biegała w deszczu, byliśmy nawet szczęśliwi, że pada, zwłaszcza, że tytuł serialu brzmi dość optymistycznie „Recepta na miłość”. Nas nie chcieli nawet na statystów, ale przeboleliśmy to i ruszyliśmy na podbój otaczających rynek sklepików z pamiątkami. Co prawda jeden z uczestników usilnie zabiegał o zakup pamiątek w Chńczyku, ale opiekunowie kategorycznie tego zabronili.

Zaopatrzeni w zakupy, bez których moglibyśmy się obejść, odwiedziliśmy centrum zabawy „Mini Kopernik”. Tam przy pomocy najróżniejszych urządzeń poznawaliśmy prawa fizyki. Było bardzo naukowo i bardzo głośno, z niektórych pot lał się strumieniami, ale przecież zapłaciliśmy 5 złotych od osoby, więc musieliśmy się wybawić i wykrzyczeć.

Jednak podczas tej wycieczki nie mogło zabraknąć największej atrakcji wielu szkolnych wycieczek. Zatem, gdy na horyzoncie ukazał się dobrze już znany uczniom, górujący ponad obrzeżami Puław, znak dużego „ M”, zapanowało ogólne szczęście. Zaczęło się wysupływanie oszczędności, ale tym razem nikt nie oszczędzał. Na stolikach pojawiały się CHIKKERY, HAMBURGERY, BIG MACI, WIESMAKI, Mc WRAPY, a nawet całe zestawy.

Szczęśliwi wróciliśmy do naszego Rossosza zgodnie twierdząc, że wycieczka była udana.

U. Tomczak